Dzisiaj gify z Mahou Shoujo Madoka Magica.
2014 cd
Zapomniałam o tym opku w tamtym poście, a było dla mnie dosyć ważne. Też miało kilka wersji. Nazywało się Diana z Golden Eye (fajna nazwa, chyba ta piosenka mnie zainspirowała). Opowiadało o tym, jak polska nastolatka o imieniu Diana, wieczna maruda lubiąca sztuki walki i wszystko co związane z wojną, magicznie przenosi się do ALTERNATYWNEGO ŚWIATA FANTASY (Szkut pisała isekaje zanim były modne!!!), tam są magiczne gildie i ona musi pokonać jakąś złą czarownicę PETAINĘ która chce zniszczyć świat. Gildia w której jest Diana, to oczywiście Golden Eye. Po drodze jest trochę znajomych - różowowłosa gitarzystka Aniela, która przypomina Sandrę z mojego komiksu o Onych i w ogóle nie wiem czemu, autentycznie, musiały mieć ten sam pierwowzór (a w ogóle to zapraszam!), depresyjna i poważna Felicity, modnisia a zarazem poetka, lubiąca wybuchy Patricia i kochająca wszystko co różowe mangozjebka Cammie, która nosi czapki nawet w mieszkaniu. Jest też trólof Chuck który to taki typowy śmieszek który robi pranki oraz jego przyjaciel włoch Luigi (nie znałam innych włoskich imion). Przejrzałam całą książkę w przelocie i widzę, że powtarza się trop trzech wrednych bab utrudniających życie głównym bohaterkom, tylko że wszystkie trzy są blondynkami, a w Lustrze była blondyna, ruda i brunetka. Książka jest nawet zakończona i w ostatnim rozdziale jest tylko opisane że jedna bohaterka znalazła pracę a Diana wydawała opka. Dziwne jakieś.
2015 cd
Powiem wam, że nie wiem, czy to opko nie jest przypadkiem rok młodsze, ale sporo wskazuje, że jest z tego roku. Bez znaczenia to właściwie.
Nazywało się okropnie, bo Idealna Szkoła. Opowiadało oczywiście o idealnej szkole. xD
Główną bohaterką była Mika, której rodzice uznali, że jest niewychowana, i wysłali ją na wakacje do szkoły dobrego wychowania. Akcja działa się w pseudojaponii, co jest jeszcze gorsze niż zwykła Japonia. A wiadomo, że Japonia to okropny kraj. Książkę wypełniały okropne, pseudomangowe ilustracje.
No w każdym razie Mika chodzi do tej szkoły. Znowu pojawiają się postacie trzech głupich bab (i znowu czarna blond i ruda!), tyle że tym razem okazało się, że to wszystko było nieporozumieniem i potem się lubiły, przyjaciółka Miki, oczywiście kolorowowłosa, trólofów w liczbie dwóch: jeden przystojny ale głupi blondas a drugi mądry ale wredny brunet, lunatyczka chodząca po dachach z nożem xD a i jeszcze są bliźniacy, który umawiają się na przemian z Miką a ona coś wyczuwa ale myśli, że jej się wydaje.
Zaczęło się, no, normalnie całkiem. Zwykłe przygody, pseudośmieszne gagi... Aż w końcu Szkut stwierdziła, że to nudne. I zaczęła wszystkich zabijać, po kolei.
* Czarna z Gangu została zaciupana nożem przez Lunatyczkę;
* Blondyna z Gangu została zakopana żywcem, też przez Lunatyczkę;
* Ruda z Gangu, chora na klaustrofobię, została zamknięta w wersalce xD I chyba też przez Lunatyczkę
* Lunatyczka sama zdecydowała się usunąć konto, na co cała szkoła odetchnęła z ulgą, bo nikt ich nie będzie już zabijał xD autentyczne słowa!;
* Jeden z bliźniaków umarł, bo spadł na niego telewizor, który jakiś wariat wyrzucił przez okno, bo oglądał anime o k-popowcach i nie wytrzymał tego psychicznie (SZKUT ŻARTOWAŁA Z K-POPU ZANIM TO BYŁO MODNE);
* Drugi bliźniak umarł w bliżej nieokreślony sposób, ale jakiś ziomek skomentował to w sposób "Jego mama chyba nie nauczyła, że się nie bawi gniazdkiem";
* Blondasowi, jednemu z trólofów, spadła na główę doniczka z kaktusem xD;
* Przyjaciółka postanowiła się zabawić w Lunatyczkę, weszła na dach i spadła;
* Brunet, trólof, poszedł na spacer do oceanarium i wpadł do akwarium i zjadły go rekiny (nie, nie wiem jak to możliwe);
* A główna bohaterka wpadła do studni.
W epilogu jest wspomniane, że zamienili szkołę w zwykłą z internatem, a bohaterowie byli duchami i w niej straszyli.
Urocze.
W 2015 powstało jeszcze moje najlepsze opowiadanie ever, o nazwie Matma To Zło. Chyba napiszę je kiedyś na nowo. Opowiadało o Kirze, której książka do matematyki nagle zaczęła mówić i terroryzować jej klasę, a potem całą szkołę. Zaprzyjaźniła się nawet z nauczycielami, którzy jej pozwalali prowadzić lekcje za nią i znęcać się nad uczniami. I nienawidziła budyniu. I jak ktoś jej powiedział, że lubi budyń, to go wieszała za nogi pod ścianą i przeprowadzała egzorcyzmy.
Taak, 2015 to był najciekawszy rok jeśli chodzi o opka...
2016
W tym roku obejrzałam Higurashi, co zmieniło moje życie, bo znalazłam moje ulubione anime na długi czas (niestety Madoka zabrała to miano, bo Madoka jest ładniej narysowana), no i chciałam napisać coś podobnego.
To opko nazywa się Do czasu, i jest w sumie pierwowzorem Wiatru, który obecnie piszę, ale łączy ich jedynie to, że akcja dzieje się w tajemniczej wiosze.
Główna bohaterka ma na imię Klara, jej ojciec jest detektywem i dostaje zlecenie, by zbadać tajemniczą wieś Wierzbowiec. Najbardziej dziwną sprawą jest to, że 11 sierpnia, co roku, znika człowiek. Bez śladu. Jest też dziwne drzewo, które mieszkańcy czczą xD. Ludzie opowiadają że nad rzeką mieszkają upiory, które porywają ludzi (wcale nie widać inspiracji Higurashi, wcaaale), oraz że na terenie wsi znajduje się amulet dający nieśmiertelność.
Brzmi nieźle, nie? Klara zaprzyjaźnia się z miejscowymi dziewczynami (jest ich tak dużo, że nawet ja ich nie rozróżniam, daruję wam ich opisy), a potem znajduje dziwny niebieski kamień... Czy to amulet czy nie?
A idź pan w chuj, nie ma dalszych rozdziałów!
W 2016 powstał też pierwszy pierwowzór mojego komiksu. Poznałam rok powstania po tym, że bohaterowie znajdują pod łóżkiem Mariki homonculusa.
2017
W tym roku już mniej pisałam, a jak już pisałam, to raczej przyzwoicie. Wyjątkiem jest jedno interesujące, krótkie opowiadanie.
Opowiada o tym jak chłopiec Daniel, znudzony spotkaniem rodzinnym, wymyka się do sadu. Widzi tam dziewczynkę ducha, Emilkę. Zaprzyjaźniają się, i tak sobie Daniel rośnie, Emilka też (w sumie nie wiem, czy ona była duchem czy nie). Aż pewnego dnia Daniel idzie do sadu a tam Emilka mu wyznaje miłość. Daniel mówi, że no, lubię cię, ale związek z duchem? Bez przesady. xD Na co Emilka się wkurza i każe mu wybierać: albo będą chodzić, albo nigdy się nie zobaczą.
Daniel wybiera to drugie. Niebawem znajduje sobie dziewczynę... Aż ona umiera. Chłopak wpada w depresję, ale pomaga mu inna typiara. Zaczynają ze sobą chodzić... Aż ona umiera!! Czas mija, mija, Daniel znowu się zakochał, ale mówi dziewczynie o niebezpieczeństwie i umawiają się, że on będzie czuwał całą noc. Ale ona i tak zmarła. xD Czas mija, mija, w końcu nasuwa się czwarta do kompletu. Daniel mówi jej wprost, że nie może, bo jest przeklęty, ale mogą się przecież przyjaźnić i zachowywać tak, jak w związku. Tak robią, ale i ta dziewczyna umiera.
Danielowi pękła żyłka i idzie do sadu. Pyta się tej gówniary, co ona sobie wyobraża. Ona mu odpowiada coś w stylu: Aaale o co ci chodzi mordo, to nie ja je zabiłam, hehe. To się on wkurwił, wziął siekierę i ją zaciupał. XDDDD To ona w końcu była duchem czy nie?!
Zakończenie jest tajemnicze. Daniel ma 25 lat, wziął ślub, ma dom z sadem. I sobie idzie do sadu... A tam na gałęzi siedzi dziewczynka. I mówi do jego hej. I tu się to tajemnicze opowiadanie kończy.
A, i Emilka nosiła kalosze. Była to dosyć ważna cecha. Jak myślicie, kryły się za tym jakieś symbole?
No to tyle na dzisiaj, do zobaczenia wkrótce! Życzę wam wielu wspaniałych opek, i żebyście zajrzeli na bloga z komykszem i zostawili komęty!




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz