niedziela, 8 września 2019

nieleguralne podsumowanie mojego ukurtularniania się [4]

Notka powstawała długo. W tym  czasie obejrzałam tak dużo filmów, książek już mniej, że nie chce mi się tu wszystkich opisywać. I nawet zagrałam w jedną grę! 

Embodiment of Scarlet Devil to szósta gra z serii Touhou. Wybrałam właśnie ją, bo była pierwsza na Windows, popularna, grafika nawet ładna, wydawała mi się dobrym wyborem. 
Dzięki tej grze nauczyłam się przede wszystkim nowego słowa, bo nigdy wcześniej nie wiedziałam co to znaczy embodiment. Teraz wiem.
W fabule chodzi o to, że świat ogarnęła szkarłatna mgła i nikt nie wie skąd się wzięła, więc kapłanka Reimu i magiczka Marisa idą to zbadać. No dobra, tylko Reimu idzie zbadać, bo Marisa ma nadzieję na to, że twórca mgły ma jakieś fajne rzeczy, które może ukraść. Więc chodzimy i szczelamy magicznymi kulkami.
Mam nadzieję, że uda mi się zagrać w resztę gier z tej serii, bo wiecie, mam problemy z komputerkiem.
Tak wizualnie, to najbardziej podobają mi się Reimu (lubię strój kapłanki i te bezsensowne rękawki, Hanyuu ma identyczne!), Suika, Youmu i Suwako. Piękne kobiety. Właśnie, lubię to że w grze właściwie nie ma chłopów. Fajna odskocznia od tych wszystkich innych dzieł, gdzie kobieta jest tylko jedna i jest głupia.
W ogóle ostatnio dużo oglądam tych śmiesznych piosenek z Touhou. Wiecie, Marisa ukradła coś cennego, co to nawet Naky ładnie śpiewał. Nie ogarniam ich sensu. Może wciąż za słabo znam angielski. Aczkolwiek fajne. Lubię jeszcze Scarlet Calling, chociaż w gruncie rzeczy to nie jest piosenka. Ale film też nie. Nie wiem co to jest. Ale fajne.
A Bad Apple to dzieło sztuki. Dziękuję YouTubowi, że mi to polecił, gdyby nie to, może bym nie zdecydowała się na zagranie w Touhou. Ale nie polecam patrzenia w tekst piosenki. Jest bardzo depresyjna.
Notka powstawała tak długo, że zagrałam również w część siódmą: Perfect Cherry Bloosom. Jest jeszcze bardziej oczojebna niż swój poprzednik, bo po sesyjce mam wrażenie, że ściana w pokoju jest pełna pocisków. Dlaczego ta gra nie ma ostrzeżeń o epilepsji?!

Annabelle, czyli ten horror o strasznej lalce, która w realu była straszna, za to w filmie już nie
Ale nie tę najnowszą, bo już mi się nie chciało. Nadrobiłam tylko dwie poprzednie części.
Pierwsza jest nawet fajna, wiadomo, że Obecności do pięt nie sięga, ale nie zapamiętałam jakichś większych głupot. Nawet główna bohaterka była w porządku. Gorzej z drugą. xD
Pierwsza zasada horroru - mówią ci, żeby nie wchodzić do pokoju? Musisz pokazać, jaki jesteś głupi/a (pewnie w myślach twórców ciekawski/a), i tam wejść!
Druga zasada horroru - znajdujesz w pokoju dziwną lalkę, która właściwie chodzi z własnej woli, co napawa cię ogromnym strachem i chęcią jego opuszczenia? Drugiego dnia o tym zapomnisz, i tam wrócisz!
Ta główna bohaterka była jakaś dziwna. Nie tak działa instynkt samozachowawczy. I nie ogarniam zakończenia. Gupi film.
Oglądam trzeci sezon Stranger Things i idzie mi ciężko. Powiem szczerze, nie podoba mi się. Jest jakiś przekombinowany, w ogóle nie czuję w nim klimatu dwóch pierwszych sezonów. Kiedyś skończę, ale nie chce mi się.

Przeczytałam w tym roku już 52 książek, co wprawia mnie w osłupienie, bo w całym 2018 przeczytałam 50, a w 2017 - 51. Nigdy nie przejmowałam się cyferkami w tej kwestii, ale w sumie fajnie by było dobić do stu.
Przeczytałam lekturkę Cierpienia Młodego Wertera. xD W gruncie rzeczy pamiętam teraz tylko to, że ten główny bohater był taaki głupi! Ale romantycy wszyscy byli głupi. Jebani stalkerzy i gwałciciele, kurwa ich mac. Spokojnie by się odnaleźli na Wykopie, wśród tagu #bekazrozowychpaskow.

Rewatchuję kilka bajeczek, co oglądałam je już dawno.
Totalną porażkę pewnie każdy kojarzy, a jak nie, to zwracam honor. To animowane reality show, które ma prowadzącego sadystę i grupę głupich nastolatków jako zawodników.
Jestem obecnie na sezonie World Tour i stwierdzam, że twórcy kreskówki powinni dawać przykład jak NIE tworzyć postaci. W zasadzie bohaterowie mają po kilka cech, o których scenarzyści przypominają sobie tylko wtedy, gdy wymaga tego fabuła. Jeśli ktoś się zaprzyjaźni z drugą osobą w jednym odcinku, w następnym znowu będą sobie obojętni. Ktoś w jednym odcinku zauważy, że robi coś głupiego i zechce się zmienić, w następnym znowu będzie to robić. A prawie wszystkie kanoniczne shipy są toksyczne.
Ale i tak polecam, bo to jest w ciul śmieszne. Są głupie żarty o obrywaniu w genitalia (chyba wszyscy chłopacy w tym serialu już są bezpłodni), pierdzeniu i bekaniu, ale jak się przymknie na to oko, naprawdę jest zajebiście. Są nawet ocenzurowane wulgaryzmy i pokazywanie środkowych palców.
Moimi ulubionymi postaciami są
- Chef, bo ma świetne outfity,
- DJ, bo to taki dobry kolega który kocha zwierzątka, chciałabym takiego,
- Izzy, no bo uwielbiam takie postacie, co zrobisz. Czy w jakimś niekomediowym serialu nienarysowanym pojawia się ktoś w tym typie?!;
- Lindsay, bo to głupia blondynka, a ja lubię głupie blondynki bo się identyfikuję, a no i za pewną scenę w pierwszym sezonie,
- Bridgette, ale tylko w pierwszym sezonie, zanim zrobili z niej dziewczynę Geoffa. Taka dobra koleżanka, w dodatku też kocha zwierzątka,
- Noah, bo kto go nie kocha? Dobry chłopak, wybaczam mu szkalowanie wszystkiego co się rusza. I chyba nawet twórcy go nie popsuli za bardzo. Może później, podobno znalazł sobie jakąś dziewczynę, ale nie oglądałam dalszych sezonów.
Moim ukochanym odcinkiem jest w Planie Totalnej Porażki, o nazwie "Zamieszki na planie", gdy uczestnicy mieli zadanie zrobić dwa przedstawienia teatralne: jedno pełne emocji o gangsterze, a drugie smutne, o staruszce, która opowiada o swojej młodości. Ale coś się, coś się popsuło. Był to chyba jedyny odcinek, gdy się autentycznie popłakałam ze śmiechu i nie mogłam dojść do siebie. Polecam. xD
Rewatchuję też My Little Pony: Przyjaźń to magia. Pamiętam, że gdy miałam dziewięć lat najbardziej lubiłam Rainbow Dash, i nawet miałam z nią kubek, ale teraz nie rozumiem, co w niej widziałam. Zarozumiałe toto i wredne. Teraz najbardziej lubię Pinkie Pie i Fluttershy, nie wiem, którą bardziej. Pinkie jest tak pięknie różowa.
Ale ogólnie to dobra bajka. Nie jest nawet jakoś bardzo głupia, a bohaterowie są nieco sensowniejsi niż w Totalnej Porażce.
I dodali na Netflixa, zgodnie z moim jasnowidztwem, Higurashi no naku koro ni (może jeszcze Czarodziejkę z Księżyca dodadzą?! Ostatnio myślałam, że byłoby fajnie). Jest pod chujowym angielskim tytułem, Gdy Zapłaczą xD, które usuwa całkowicie symbol tego anime i nie ma drugiego sezonu, czyli nie ma Hanyuu (to ta dziewczyna na tle i favikonie blogaska)! Ale kurde, przecież ta bajka nie ma sensu bez drugiego sezonu, czemu go nie dodali, ech.
Oglądając seriale tego typu za drugim razem odkrywa się rzeczy, których się wcześniej nie widziało, co jest bardzo ciekawym przeżyciem. Widzisz wyraźnie, które wydarzenia są prawdziwe, a które podrasowane w głowie bohatera. Można dzięki temu stanąć z boku, zamiast się wczuwać.
Czytałam z kolei niektóre tomy mangi po kilka razy, i doceniam parę poprawek, które wprowadzili twórcy anime, na przykład stonowanie okropnej strony osobowości Keiichiego, usunięcie tej głupiej sceny z zegarem w Księdze Uprowadzenia Przez Demony, chyba całkowite omienięcie dziwnych pedofilskich fantazji Akasaki, za co należą się wszystkie królestwa świata. Nie podoba mi się jedna rzecz, a mianowicie kwestia Shion w Księdze Dryfującej Bawełny, po wyjściu z magazynu świątyni. W mandze, czyli pewnie też w grze, mówi, że słyszała "podskakujące dziecko w oddali", natomiast w anime mówiła tylko coś o trzaśnięciach. Nie jest to jakiś wielki błąd, ale pierwsza kwestia była bardziej taka... klimatyczna i tajemnicza.
W ogóle, ludzie zawsze narzekali na kreskę. Może jest uboga, ale ładna, nie wiem o co chodzi. Może o te duże oczy, ale wtedy to nie wiem, po co ludzie oglądają anime, skoro nie lubią dużych oczu. Żartuję, oczywiście, lubcie sobie co tam chcecie. Powiem wam, że kreska eroge to moja ulubiona kreska w anime. Tak wiem, że wszyscy wyglądają w niej tak samo i mają dziwne twarze. Ale co ja poradzę?

No to pewnie tyle na dziś. Postaram się, by następna część była już na bieżąco. xD
Na zdu piękni chłopcy.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz