Dzień dobry. Dzisiaj porozmawiamy sobie o gołębiach.
Pewnego dnia ja, Pan Kisiel (mój brat) i mama wybraliśmy się do miasta. Mama poszła do sklepu, natomiast jeszcze-nie-Zaku i Pan Kisiel zostaliśmy na zewnątrz, bo w sklepach przecież jest duszno, ciasno i głośno, a my bardzo tego nie lubimy.
Na chodniku chodziło mnóstwo gołębi. Czuliśmy się przez nie obserwowani. Jeden taki patrzył mi prosto w oczy tymi swoimi czerwonymi gałami i śledził każdy mój ruch. Miałam wrażenie, że świdruje mi umysł, czyta wszystkie moje myśli, analizuje moje plany i już układa swój, jak im zapobiec. To było straszne. Po jakimś czasie gołąb nasrał na chodnik i sobie odleciał, a za nim reszta ich kolegów.
Ależ Zaku, to był zwykły gołąb-psychopata! — powiecie pewnie. Trudno wam się dziwić. Gołębie są takie ładne, i poza sraniem gdzie popadnie nikomu krzywdy nie robią. Cóż, to niestety tylko przykrywka. Ale kontynuujmy moją historię.
Następnego dnia siedziałam sobie na dworze i rozmyślałam nad sensem życia, jak zwykle, gdy nagle przyleciały... zgadliście, gołębie! I to nie zwykłe gołębie. To były te same ptaki, co wczoraj mnie śledziły. Nie mam zbyt dobrej pamięci, ale co do tego byłam przekonana. Te czerwone oczy tego psychicznego gołębia są tylko jedne.
Nie miałam pojęcia, co robić. Gołębie tak sobie siedziały i patrzyły na mnie. Znowu coś knuły, byłam tego pewna. Tylko czego chciały? Wtedy nie byłam jeszcze Zaku, nie wiedziałam o tych wszystkich tajemnicach Internetów. Byłam zwykłą nastolatką.
Tak naprawdę do dzisiaj nie wiem, czemu te ptaki miały do mnie jakiś problem, bo uciekłam wtedy do domu, pozamykałam drzwi i pozasłaniałam okna, bo dostałam paranoi. Do dzisiaj widuję różne gołębie. Wszystkie mnie świdrują wzrokiem, ale żaden nie jest tak straszny, jak tamten ptak.
No dobrze, czyli spotkałam dziwne gołębie, które mnie wyraźnie śledziły. Czemu jednak uważam, że planują zamach stanu?
Otóż opowiedziałam pewnej osobie, której nadam kryptonim Zakamuflowany, o tym, co mnie spotkało. Zakamuflowany powiedział, że widział coś podobnego, ale jeszcze straszniejszego. Otóż jego wujek hodował gołębie. Zakamuflowany miał swojego ulubionego – Gruchacza. Ptaszki sobie spokojnie żyły i nikomu nie szkodziły. Nawet nie srały tak bardzo.
Aż pewnego dnia wszystkie gołębie wujka zostały znalezione martwe, a nad ich zwłokami siedziały inne, dzikie gołębie, z krwią w pyskach. Gdy wujek do nich podszedł, zaatakowały go i mężczyzna trafił do szpitala.
Na szczęście Gruchacz jakimś cudem uciekł i przeżył. Dotarł do domu Zakamuflowanego i napisał mu kartce wszystko. Gołębie wujka nie popierały polityki prowadzone przez inne ptaki tego gatunku, które planowały zwyczajnie zawładnąć światem i zasrać całą planetę. Dlatego zostały zamordowane.
Dlaczego gołębie chcą zawładnąć światem? Nikt tego nie wie. A dlaczego srają?
Gruchacz wytłumaczył, że sranie to jest oznaczanie terenu. Miejsce przez nich zaznaczone zawiera specjalną moc, która może zajrzeć ludziom w mózgi i obejrzeć ich plany, co ptaki powoli wykorzystują do objęcia władzy nad światem.
Nie chcę was zachęcać do zabijania gołębi. Nienawiść jest zła. Chcę tylko, byście ich unikali, nie dawali im swoich myśli do analizowania. Może istnieje więcej takich Gruchaczy, którzy chcą naszego dobra. Ale lepiej uważać.
Dziękuję za uwagę.
Aż pewnego dnia wszystkie gołębie wujka zostały znalezione martwe, a nad ich zwłokami siedziały inne, dzikie gołębie, z krwią w pyskach. Gdy wujek do nich podszedł, zaatakowały go i mężczyzna trafił do szpitala.
Na szczęście Gruchacz jakimś cudem uciekł i przeżył. Dotarł do domu Zakamuflowanego i napisał mu kartce wszystko. Gołębie wujka nie popierały polityki prowadzone przez inne ptaki tego gatunku, które planowały zwyczajnie zawładnąć światem i zasrać całą planetę. Dlatego zostały zamordowane.
Dlaczego gołębie chcą zawładnąć światem? Nikt tego nie wie. A dlaczego srają?
Gruchacz wytłumaczył, że sranie to jest oznaczanie terenu. Miejsce przez nich zaznaczone zawiera specjalną moc, która może zajrzeć ludziom w mózgi i obejrzeć ich plany, co ptaki powoli wykorzystują do objęcia władzy nad światem.
Nie chcę was zachęcać do zabijania gołębi. Nienawiść jest zła. Chcę tylko, byście ich unikali, nie dawali im swoich myśli do analizowania. Może istnieje więcej takich Gruchaczy, którzy chcą naszego dobra. Ale lepiej uważać.
Dziękuję za uwagę.
Ostatnio na wf-ie z dziewczynami zobaczyłyśmy muchę-mutanta z czerwonymi oczami (darłyśmy się na całą szkołę). Może muchy też spiskują? (była tylko jedna, bo cwiczyłyśmy na sali)
OdpowiedzUsuńNiestety nie wiem, ale już wysłałam swojego szpiega aby się rozejrzał.
UsuńCzy to prawdziwa historia?
OdpowiedzUsuńprzypomnialo mi sie jak bylam w kosciele, ze ja kiedys hodowalam przez jakis czas golebia. (takiego dzikiego) wlasciwie to nie wiem czemu. ale on nie mogl latac czy cos. potem go musialam wypuscic, bo tata rozmawial z weterynarzem i on tak zalecil. mial glupie imie, ale je zdradze. nazywal sie Pipi (glupio). jak go wypuscilam to zrobilam z kuzynka jakies czary w lesie (chodzenie w kolko etc). (??????????) nieciekawa historia, ale spoko.
Usuń100% prawdy.
UsuńDobrze że wypuściłaś tego gołębia, jestem pewna, że on coś knuł.
UsuńMielismy dzisiaj wyjscie do parku z klasa. Taki jeden wzial Quo vadis, bo mamy jako lekture. Golab obsral mu okladke.
OdpowiedzUsuńPewnie chciały go śledzić!!!!
UsuńHm... W moim mieście mieszkają głównie gołębie z wypranymi mózgami, czyli żebrzące jedzenie od ludzi. Taki dumny gołąb by tego nie zrobił :P
OdpowiedzUsuńZdecydowanie podróbki.
Usuń