piątek, 24 maja 2019

magiczny świat szkuta jest magiczny

Dzień dobry, kochani! Niestety, dawno nie było posta. Ale cóż, szkoła, poprawianie ocen, i tak dalej. Średnią mam kijową, ech, to już nie te dobre czasy gimnazjum.
Miałam pomysły na kilka postów, ale mi się nie chce ich pisać. Lenistwo, prawda. Ale co zrobić, jak się miało przez dwa tygodnie codziennie chociaż jeden sprawdzian, z wyjątkiem dzisiejszego dnia. To było jak wybawienie.
Ogólnie, jest maj, jest ładnie. Aż chce się wyjąć rowerek i pojechać drogą, którą nigdy się nie jechało, w nieznane. Szkoda że mam tylko dwa rowery: jeden działa tak ciężko, że po 100 metrach przejechanych na nim czuję się zmęczona xD a drugi jest spoko, ale stary i zardzewiał, wstyd takim złomem jeździć. W najbliższym czasie kupię różową farbę i go pomaluję. Będzie śliczny.
Zamierzam w wakacje dużo jeździć na rowerku. Po pierwsze, jest to zdrowe, a po drugie, chciałabym pojechać do kilku miejsc, w których prawie w ogóle nie byłam, a są blisko.
W ogóle, wiecie co jest fajne? Kwiatki! Rosną u mnie fajne nad rzeką. Chociaż ciężko nazwać to rzeką, bo to raczej rów (kiedyś byłam przekonana że to zwykły rów, no kurde), wiem że to źródło no ale rzeka to jednak rzeka. xD ale wracając, no to tam rosną kwiatki. W ogóle lubię robić jakieś głupie bukieciki z nich. Zdu powiązane.


Kubek z Starbucksa w końcu się przydał! <3
A w tle możecie ujrzeć Gramatykę Języka Norweskiego. Uczę się ostatnio tego ładnego języka. To znaczy uczyłam, dopóki było wolne i nie walnęli mi sprawdzianami. Kiedy powstawiają oceny, będę kontynuować naukę. Podoba mi się ten język ogólnie, brzmi kozacko i takowo wygląda. Poza tym lubię ogólnie całą Skandynawię, fajna się wydaje. Wikingowie też byli super. A że norweski jest ponoć najłatwiejszy z skandynawskich języków, wybrałam go, i nie żałuję. Na razie. :P
Jak mi faza nie przejdzie, bym poszła studiować skandynawistykę lub filologię norweską.
Pfff, rok temu wciąż chciałam coś z japońskim...
W ogóle, ech, japońszczyzna. Kompletnie ją porzuciłam ostatnio. Jedynie nowych tytanów oglądam, bo to w końcu tytani, co nie. Potrzebuję jakiejś dobrej serii aby do tego wrócić, ale moje wymagania zdecydowanie wzrosły ostatnio. Wciąż pragnę cute kreski ale wtedy fabuła raczej nie jest za dobra. Jak żyć.
Mam sześć książek do przeczytania, z czego dwie zaczęte. To smutne. Powinny już dawno wrócić do biblioteki. Szkoła to szmata, suki nie chcę znać, tfu, jebać.
Na szczęście za rok będzie tylko siedem przedmiotów. Żadnych fizyk i biologii. To będzie życie. Geografię i matmę może jakoś przetrwam.
No dobra, to ja lecę, bo Szkut będzie skakał na zardzewiałym rowerku!
Na koniec fajna chińska japońska piosenka z mojego ulubionego animu. Nieważne który raz ją słucham, zawsze mnie rusza tak samo.

4 komentarze: