Nareszcie wymyśliłam tytuł dla swojego opka. Kombinowałam z różnymi językami, w końcu wyszło na niemiecki i mamy Einslieb. Problem jest taki, że opko nie ma nic wspólnego z Niemcami. Niestety, po polsku, rosyjsku czy innym słowiańskim języku tytuł nie wychodził dobrze. Po angielsku wychodził tragicznie.
A powstał on z połączenia słów liebe (miłość) i einsam (samotny), co z kolei ma związek z imionami obydwu głównych bohaterów. Ja to mam łeb, ha.
Napisałam już cały plan ramowy, wychodzi mi 21 rozdziałów włącznie z prologiem i epilogiem. Zrobiłam też notatki o najgłówniejszych bohaterach, które zawierają takie pierdoły jak data urodzenia, kolor oczu i czy tolerują rodzynki w serniku. Dwa rozdziały i prolog są napisane, może po skończeniu tej notki zacznę tworzyć trzeci.
Skończyłam oglądać NGE, więcej napiszę w przeglądziku oczywiście, a tutaj wspomnę, że dzięki temu pięknemu animcowi zyskałam wieele pomysłów na rozbudowanie akcji, dziękuję! xD Ale nie, nie będę się babrać w ludzkiej psychice, nie chce by ludzie mieli po moim potworku traumę.
No to tyle o pisańsku.
Wróciłam do norweskiego! Obecnie próbuję się nauczyć liczb. Wiecie co, to jest to czego najbardziej nienawidzę w nauce języków. To jest po prostu jakieś ciężkie i trudne. Jeszcze do niedawna nie pamiętałam jak jest po niemiecku dziesięć i nie mogłam tego zapamiętać. Ale teraz pamiętam, więc może i tego norweskiego się nauczę. Zobaczymy, muszę się wziąć za siebie.
A w ogóle, wiecie jak jest sześć? SEKS!!! XDDdddD synek czymaaaj mnie bo nie wyczymie XdddD beka w ciul!
A na zakończenie theme najfajniejszej pani z Clannad
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz