Mieliście w dzieciństwie zmyślonych przyjaciół?
Ja tak średnio. Czasami mi się zdarzyło kogoś wymyśleć, a później o nim zapominałam. Ale była taka jedna postać, która żyła w mojej pamięci odkąd skończyłam 6 lat. I żyje do dzisiaj.
Królik Szambo - takie nosi imię. Zwykły cień królika, zrobiony z dwóch palców. Mieszkał w kanalizacji, mówił zachrypniętym, kreskówkowo złym głosem o swoich obrzydliwych upodobaniach kulinarnych i obrzydliwie śmierdział.
Nie wiem, dlaczego go wymyśliłam i dlaczego wydawał mi się atrakcyjny. Może mieszkanie w szambie było dla mnie czymś zabawnym? Dzieci w tym wieku mają dziwne poczucie humoru. Może mi się przyśnił? Albo patrząc na szambo pomyśliłam o króliku i w ten sposób dwie niezwiązane ze sobą rzeczy stały się jednością?
Nie zapomniałam o Króliku Szambo. Nazwałam jego imieniem niedawno kupionego pluszowego królika, którego zdjęcie znajduje się na górze posta (w towarzystwie pająka Mirosława i kucyka Róży). Nazwałam tym imieniem również bohatera mojej dopiero co tworzącej się gry, który również jest królikiem i również mieszka w kanalizacji.
Niech się Królik Szambo stanie maskotką tego bloga, bo uważam, że zasługuje na to.
A imię moje jest Dolores Miednica, Szkut, Durnostojka, Landryna, Zaku - mów, jak chcesz. Jestem zwykła dziewczyna ze zwykłym życiem.
No to do zobaczenia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz